img Aukcja Barrett-Jackson!
Raz w roku do dość sennej mieściny Scottsdale w Arizonie przybywa więcej odwiedzających niż liczy sobie mieszkańców. Trwającą sześć dni aukcję Barrett-Jackson odwiedza ponad 300 000 ... czytaj więcej...
img Malutki Transformer
Po pięciu sekundach ten pojazd kołowy staje się skuterem wodnym i tyle samo trwa odwrotna transformacja. Pływający quad produkowany jest przez firmę Gibbs Sports w Auburn Hills, położoną niedaleko Detroit w stanie Michigan. Pojazd rozwija prędkość... czytaj więcej...
img Po 109 latach wreszcie w domu
Najstarszy samochód, który został zbudowany przez Ford Motor Company wrócił po ponad 109. latach z powrotem do macierzystej firmy. Bill Ford, prezes koncernu i prawnuk Henry’ego Forda, wylicytował ten egzemplarz Modelu A pochodzącego z 1903 roku i podarował go...czytaj więcej...

Numer 37 Magazynu DRIVER w sprzedaży od 21.02.17 SPIS TREŚCI wydania lutowego

Białe szaleństwo – Chevrolet Camaro Z28 z 1999 roku

W historii motoryzacji nie brakuje podobnych przypadków; nowy model zostaje przyjęty dość nieżyczliwie, a po latach powszechnie uważany jest za udany, by nie powiedzieć, że za kultowy. Podobnie było z Camaro czwartej generacji.
Wprowadzony na początku 1993 roku spotkał się z wieloma krytycznymi głosami. Nowemu modelowi zarzucano całkowite odejście od tradycyjnej, kanciastej sylwetki wszystkich jego poprzedników. „Wylizana”, aerodynamiczna karoseria odpowiadała wprawdzie dokładnie duchowi czasu, ale prawdziwi fani Camaro należeli jednak do konserwatystów. Później oczywiście oswoili się i zaczęli wysoko cenić tę nową odsłonę, ale trochę to trwało.
Czwarta generację zachowywała te same główne cechy, które charakteryzowały Camaro od chwili premiery w 1967 roku: posiadała dwoje drzwi, wnętrze 2 + 2 i napęd na tylne koła. Dostępna była jako coupe lub cabrio i istniała możliwość wyboru między jednostkami sześciocylindrowymi i V8.

Kot z Teksasu – Buick Wildcat z 1965 roku

Buick od dawna jest symbolem luksusu dostępnego dla przedstawicieli klasy średniej. Oferował niezłe właściwości jezdne, atrakcyjny design i wyposażenie niemal tak bogate jak w Cadillacach. Właśnie ten korzystny stosunek jakości do ceny był przez wiele lat atutem Buicka, który w pewnym momencie zaprowadził go na trzecie miejsce listy najpopularniejszych marek w USA. W hierarchii General Motors plasował się wyżej od Chevroleta i Oldsmobile’a i był ostatnim „przystankiem” przed zakupem Cadillaca, skierowanego do najzamożniejszych nabywców. Ten jeden z najstarszych producentów samochodów na świecie i najstarszy w USA (założony w 1899 roku), wydawał się być skazany na produkcję aut solidnych, ale mało ciekawych. Określenie „sportowy Buick” długo brzmiało jak oksymoron, ale jeśli przyjrzymy się historii marki, okaże się, że wyprodukowała ona zaskakująco dużo szybkich samochodów, począwszy od przedwojennego Century, a kończąc na turbodoładowanym Grand National.

Kompakt po amerykańsku – Chevrolet Corvair Monza z 1969 roku

Większość miłośników motoryzacji bez problemu potrafi wskazać dwa auta, które Amerykanom szczególnie się nie udały i noszą po dziś dzień piętno najgorszych i najniebezpieczniejszych samochodów zza oceanu. Są to rzecz jasna Chevrolet Corvair i Ford Pinto. Pierwszy rzekomo prowadził się tak źle, że zagrażał życiu kierowcy i pasażerów, drugi z kolei z powodu błędu konstrukcyjnego miał niby skłonności do stawania w płomieniach, gdy uderzono w jego tył. Przypadek Forda zostawmy na inną okazję i skupmy się na Chevrolecie.
Czy na pewno Corvair był tak zły, że zasłużył na miejsce wśród pięćdziesięciu najgorszych samochodów w historii według „Los Angeles Times”? Czy poświęcony mu rozdział w niesławnej książce „Unsafe at any speed” (Niebezpieczne przy każdej prędkości) Ralpha Nadera, która ukazała się w listopadzie 1965 roku, przedstawia prawdziwe zagrożenia wynikające z konstrukcji tego wyjątkowego Chevy’ego?

Tylko dla orłów – AMD World Championship of Custom Bike Building

By walczyć o zwycięstwo w AMD World Championship of Custom Bike Building i zdobyć upragniony, inkrustowany 18-karatowymi diamentami pierścień, przybyli liczni śmiałkowie z 23 krajów.
Do oceny wystawione zostały łącznie 82 motocykle konkurujące ze sobą w pięciu klasach: „Freestyle”, „Modified Harley”, „Retro Modified” (konstrukcje z silnikami sprzed 1983 roku), „Café Racer” i „Street Performance”.  Klasą budzącą największe zainteresowanie jest jak zwykle „Freestyle”. W niej startowało najwięcej, bo aż 42 konstrukcje.
Gdy wszystkie głosy zostały podliczone, okazało się, że największą ich ilość zebrał Suicide Customs z Japonii za swojego niezwykłego „Rumble Racera”. Budowniczy tego bika – Koh Niwa – wysyłał go do Europy w stanie „suchym”, na kilka tygodni przed imprezą. Ostatnie dni były dla niego szczególnie napięte, gdyż dopiero na kilkanaście godzin przed imprezą udało mu się uruchomić motocykl. Jest to niezbędny warunek dopuszczenia w ogóle do rywalizacji.

W wydaniu 37 również piszemy o:

Starter • Białe szaleństwo Chevrolet Camaro Z28 z 1999 roku •  Driverowe nowości  • Transkontynentalna przygoda Continental Mark III convertible z 1958 roku • Kot rodem z teksasu Buick Wildcat z 1965 roku • Kompakt po amerykańsku  Chevrolet Corvair Monza z 1969 roku • Sportowy Cadillac? Cadillac Eldorado Touring Coupe z 1996 roku • Samochód do zadań niespecjalnych Buick Series 40 Special Two-Door Hardtop sedan z 1955 roku Ogłoszenia •  Driverowe refleksje Zapomnij o stacjach benzynowych, kup atomowy samochód Fajerwerk nowości North American International Auto Show, Detroit Stymulacja wszystkich zmysłów Power Big Meet w Västerås, Szwecja Kto da więcej?  Aukcja Barrett-Jackson (cz.2) Droga jest celem,  czyli letnia podróż po USA • Dla szczurów lądowych i wilków morskich Firma Cool Amphibious Manufacturers • Tylko dla orłów AMD World Championship of Custom Bike Building W następnym numerze.

Współpracują z nami:

Tuning And Furious

Portal www.roadking.pl