img Aukcja Barrett-Jackson!
Raz w roku do dość sennej mieściny Scottsdale w Arizonie przybywa więcej odwiedzających niż liczy sobie mieszkańców. Trwającą sześć dni aukcję Barrett-Jackson odwiedza ponad 300 000 ... czytaj więcej...
img Malutki Transformer
Po pięciu sekundach ten pojazd kołowy staje się skuterem wodnym i tyle samo trwa odwrotna transformacja. Pływający quad produkowany jest przez firmę Gibbs Sports w Auburn Hills, położoną niedaleko Detroit w stanie Michigan. Pojazd rozwija prędkość... czytaj więcej...
img Po 109 latach wreszcie w domu
Najstarszy samochód, który został zbudowany przez Ford Motor Company wrócił po ponad 109. latach z powrotem do macierzystej firmy. Bill Ford, prezes koncernu i prawnuk Henry’ego Forda, wylicytował ten egzemplarz Modelu A pochodzącego z 1903 roku i podarował go...czytaj więcej...

Numer 35 Magazynu DRIVER w sprzedaży od 25.10.16 SPIS TREŚCI wydania październikowego:

Echo przyszłości – Cadillac Escala

Konkurs elegancji w Pebble Beach stał się de facto małym „auto show”, szczególnie dla producentów luksusowych marek. Cadillac był jednym z pierwszych, który docenił duże szanse tkwiące w tej odbywającej się w Kalifornii imprezie. W ciągu ostatnich kilku lat ta tradycyjna firma wykorzystała wiele okazji do debiutu swoich konceptów na tym ściągającym bogatą publiczność pokazie.
W tym roku nie było inaczej. Przed wielkim konkursem elegancji klasycznych samochodów, Cadillac zaprezentował swój najnowszy koncept – model Escala.
Często celem tworzenia tego typu konstrukcji jest ustalenie, czy potencjalna klientela jest gotowa na nowy język projektowania. Trzeba jednak stwierdzić, że koncepty często obiecują zbyt wiele, gdyż późniejsze seryjne samochody, które na ich podstawie powstają, z reguły nie są w stanie dostarczyć takich ciekawych linii nadwozia i rewolucyjnych technologicznych rozwiązań.

Tak piękny, że wręcz nierzeczywisty…- Oldsmobile ’39 „Olds Cool”

Taki obrazek na Autoramie nie jest zbyt często spotykany; tłoczący się wokół jednego samochodu widzowie, którzy przepychają się, stają na palcach i wyciągają głowy, by tylko na dłużej chłonąć obraz wystawionego tu pojazdu. Wielu odwiedzających, a wśród nich byli i tacy, którzy już od wielu lat zaliczają tę wystawę, twierdziło zgodnie, że samochodu wykonanego na tak wysokim poziomie to jeszcze nie widzieli.
Rzeczywiście, on wręcz emanuje pięknem. Wystarczy już pobieżne spojrzenie, by zdać sobie sprawę, że ogląda się konstrukcję bardzo wyrafinowaną. I pomyśleć, że materiałem wyjściowym tego powszechnie podziwianego obiektu był seryjny i dość typowy samochód z końca lat 30.
Cała historia tego niesamowitego customowego auta zaczęła się pod koniec lat 90., kiedy to Billy Thomas zobaczył w garażu od lat tam stojącego niebieskiego Oldsmobile’a Series 60 convertible z 1939 roku. Pierwszy(!) właściciel – „Yank” Brown, jednak tak naprawdę to nie miał za bardzo ochoty sprzedać swojego samochodu, z którym łączyło się wiele wspomnień…

Kultowy „Deuce” – Ford Model 18 Deluxe Three-Window Coupe z 1932 roku

Ta data jest doskonale znana prawdziwym fanom Forda: 9 marca 1932 roku oznacza wprowadzenie na rynek przez Henry’ego Forda popularnego samochodu zwanego Model 18 ze słynnym silnikiem V8. Dzisiaj tego auta już prawie nikt tak nie nazywa, wszyscy natomiast wiedzą, o co chodzi, gdy się powie: „Deuce”.
Jasne, Henry Ford nie wynalazł V8, ani też nie był pierwszym producentem wyposażającym swoje auta w takie silniki. Jego zasługą jest, że był pionierem wprowadzającym do masowej produkcji tanie i stosunkowo lekkie V8.
Ta liczba cylindrów stała się wprost jego obsesją. Nie ma żadnych wątpliwości, co było motorem jego działania. Męczył go fakt, że sześciocylindrowe Chevrolety sprzedawały się o wiele lepiej, niż jego czterocylindrowe modele. Jako przedsiębiorcy, a jednocześnie ambitnej osobie, potrzebne było mu nie tylko wyprzedzenie Chevroleta pod względem wielkości sprzedaży, ale także liczby cylindrów.
Z perspektywy czasu wydaje się, że układ „V” dla ośmiu cylindrów był oczywisty. Wcale jednak tak nie było…

Wspomnienie lata – European Bike Week, Faak am See, Austria

W Europie jest wiele imprez motocyklowych. Duża część z nich próbuje wyrobić swoją tożsamość, nadać jej lokalny klimat czy odróżnić się od innych zlotów, ale jeśli chcesz doświadczyć czegoś naprawdę wyjątkowego, to pamiętaj, że król jest tylko jeden i na imię ma „Faaker”.
„Faaker” to nazwa używana głównie przez polskich entuzjastów motocykli, którzy wraz z dziesiątkami tysięcy innych maniaków dwóch kółek co roku na początku września zjeżdżają do niewielkiego austriackiego miasteczka Faak am See. Położona nad jeziorem Faak, jednym z najbardziej malowniczych w Austrii, malutka miejscowość co roku na jeden wrześniowy tydzień zmienia się w metropolię. Motocyklową metropolię.
Pierwsze spotkanie motocyklistów w tym miejscu odbyło się w 1998 roku i było związane z obchodami 95. rocznicy istnienia firmy Harley-Davidson. Impreza zgromadziła 15 000 uczestników, a uświetnił ją pamiętny koncert Bon Jovi. Zlot okazał się tak udany, że zdecydowano się go kontynuować w następnych latach.

W wydaniu 35 również piszemy o:

Starter • Echo przyszłości Cadillac Escala • Driverowe nowości • Tak piękny, że wręcz nierzeczywisty… Oldsmobile ’39 „Olds Cool” • Dziarski trzydziestopięciolatek Chevrolet El Camino z 1981 roku • Droga jest celem Cadillac Coupe DeVille z 1970 roku • Kultowy „Deuce” Ford Model 18 Deluxe z 1932 roku • Kochaj albo rzuć AMC Gremlin X Levis Edition z 1976 roku • Driverowe refleksje Jaskinia mężczyzny, czyli to, co nam najmilsze • Ogłoszenia • Pod znakiem kota 50-lecie Mercury Cougara • Raj na ziemi Pebble Beach Concours d’Elegance • Dobra passa trwa… Aukcja Bonhams na Greenwich Concours d’Elegance – część II • Niekwestionowany mistrz Dzieła Arta Fitzpatricka • Nie budźcie „śpioszków”! • Wspomnienie lata European Bike Week, Faak am See, Austria • W następnym numerze

Współpracują z nami:

Tuning And Furious

Portal www.roadking.pl